Leon Myszkowski:
Zaczęło się od obserwacji rynku i pewnego niedosytu. Widzieliśmy, że w branży dekoracji wnętrz i reklamy dominują rozwiązania powtarzalne, czyli tapety, obrazy, folie. Wszystko wyglądało dobrze, ale brakowało efektu „wow”, czegoś, co naprawdę przyciąga uwagę i robi różnicę. Kiedy trafiliśmy na druk ścienny, od razu poczuliśmy, że to jest kierunek przyszłości. To było coś świeżego, efektownego i jednocześnie bardzo praktycznego.
Łukasz Piwko:
Dla mnie kluczowe było to, że oprócz efektu wizualnego zobaczyliśmy w tym bardzo konkretny model biznesowy. Nie interesowała nas tylko technologia. Szukaliśmy czegoś, co można rozwijać, skalować i budować wokół tego firmę. Druk ścienny idealnie wpisał się w te założenia, bo łączy kreatywność z realnym potencjałem zarobkowym i możliwością skalowania biznesu. Wiedzieliśmy, że jeśli dobrze to poukładamy, to możemy stworzyć coś większego niż tylko usługę.
Łukasz:
Pierwszy kontakt z technologią druku ściennego miałem przez internet i szczerze mówiąc, byłem nieco sceptyczny. Pomyslałem nawet, że to zbyt dobre, żeby było prawdziwe. Dopiero kiedy zobaczyłem to rozwiązanie na żywo, zrozumiałem, jak precyzyjna i dopracowana jest ta maszyna. Zaskoczyła mnie dokładność odwzorowania detali, bezbłędność, szybkość realizacji wydruku i to, jak „czysto” wygląda efekt końcowy.
Leon:
Mnie najbardziej uderzyła uniwersalność. To nie jest urządzenie do jednego zastosowania. Możesz drukować na różnych powierzchniach – nawet tych naprawdę nietypowych, jak metal, kamień, drewno, a nawet niektóre kontenery morskie, a usługę realizujesz w różnych przestrzeniach i dla różnych klientów: od mieszkań prywatnych po duże przestrzenie komercyjne. To daje ogromną elastyczność w budowaniu oferty i rozwijaniu oraz skalowaniu biznesu. A przy okazji pracujemy dobrze się przy tym bawiąc, bo realizacja projektów drukarką WallArtist Plus+ v2 jest naprawdę fajna i przynosi dużo frajdy.
Łukasz:
Na początku traktowałem to bardziej jako ciekawostkę – coś, co robi wrażenie, ale jeszcze nie do końca wiedziałem, jak to sprzedać. Jednak bardzo szybko zaczęliśmy analizować liczby, koszty i potencjalne przychody. Okazało się, że jedna realizacja może pokryć dużą część kosztów, a przy odpowiedniej liczbie zleceń robi się z tego bardzo sensowny biznes.
Leon:
Ja od początku wiedziałem (śmiech). Jeśli rynek jest jeszcze świeży, to można zająć dobrą pozycję i zbudować przewagę. To był moment, w którym decyzja była raczej „kiedy zaczynamy”, a nie „czy zaczynamy”.
Łukasz:
Tak, szczególnie na początku robiliśmy wszystko sami. Chcieliśmy poznać tę technologię w praktyce, zaczynając od przygotowania plików, przez ustawienie maszyny, po sam druk u klienta. To doświadczenie było bezcenne, bo pozwoliło nam zrozumieć realne potrzeby rynku, jego specyfikę i dzięki temu naszych klientów, ich potrzeby oraz oczekiwania.
Leon:
Dziś bardziej skupiamy się na sprzedaży i wsparciu klientów, ale to operacyjne doświadczenie bardzo pomaga. Wiemy, jakie są wyzwania, jakie pytania pojawiają się na początku i jak skutecznie przeprowadzić klienta przez cały proces. Dzięki temu nasze wsparcie nie jest teoretyczne, tylko bardzo praktyczne.
Leon:
To była realizacja w przestrzeni komercyjnej – zakład barberski. Klient chciał wyróżnić swoje wnętrze, ale sam do końca nie wiedział, jak to zrobić. Zaproponowaliśmy mu grafikę, która była dopasowana do charakteru jego biznesu i grupy docelowej. Efekt przeszedł nasze oczekiwania i to nie tylko wizualnie, ale też biznesowo. Właściciel od razu zauważył większe zainteresowanie swoją przestrzenią, a jego klienci zaczęli robić zdjęcia i udostępniać je w social mediach. Wtedy zobaczyliśmy, że to narzędzie ma realny wpływ na biznes, a nie jest tylko dekoracją.
Łukasz:
Dla mnie przełomowy był moment po tej realizacji. Klient nie tylko był zadowolony, ale sam zaczął nas polecać dalej i to bez żadnych zachęt czy rabatów. Odezwały się kolejne firmy, które widziały efekt i chciały coś podobnego u siebie. To był sygnał, że mamy produkt, który się „niesie” i sprzedaje poprzez efekt końcowy. Wtedy zrozumiałem, że to nie będzie jednorazowy projekt, tylko coś, na czym można budować skalowalny biznes.
Leon:
To był projekt w pokoju dziecięcym. Ta realizacja pokazała mi emocjonalny wymiar tego, co robimy. Dziecko zobaczyło swoją ulubioną postać z Gwiezdnych wojen na całej ścianie i jego reakcja była absolutnie autentyczna – szczera radość, zaskoczenie, zachwyt. W takich momentach widzisz, że to nie jest tylko usługa, ale tworzenie doświadczeń i wspomnień. To daje ogromną satysfakcję.
Łukasz:
Ja z kolei pamiętam dużą realizację w przestrzeni biurowej, gdzie drukowaliśmy kilkadziesiąt metrów grafiki. To kompletnie zmieniło charakter miejsca, bo z neutralnego biura zrobiła się przestrzeń z tożsamością. Firma zaczęła wykorzystywać te ściany w komunikacji marketingowej, zdjęciach rekrutacyjnych i materiałach wizerunkowych. To pokazuje, że druk ścienny może mieć bardzo konkretny wpływ na markę i sposób, w jaki jest postrzegana.
Łukasz:
Jeszcze kilka lat temu to była absolutna nisza i większość klientów w ogóle nie wiedziała, że taka technologia istnieje. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Coraz więcej osób kojarzy druk ścienny jako alternatywę dla tapet czy naklejek i zaczyna świadomie go wybierać. Zmieniło się też podejście. Klienci nie pytają już „czy się da”, tylko „jak możemy to wykorzystać u siebie”.
Leon:
Z mojej perspektywy największą zmianą jest rosnąca świadomość jakości i różnic między sprzętem. Na początku liczył się efekt „wow”, dziś klienci zwracają uwagę na detale, trwałość i precyzję. To sprawia, że rynek się profesjonalizuje. Dla firm takich jak nasza to dobra wiadomość, bo jakość zaczyna mieć realne znaczenie, a drukarka WallArtist Plus+ v2 buduje przewagę konkurencyjną właśnie ze względu na wysoki poziom realizacji oraz jej niezawodność.
Łukasz:
Na początku był wspomniany wcześniej klient z zakładem barberskim, później dominowała gastronomia, hotelarstwo, ale też instytucje edukacyjne, takie jak przedszkola i szkoły. Restauracje, kawiarnie czy hotele bardzo szybko zobaczyły potencjał w budowaniu klimatu wnętrza poprzez duże, efektowne grafiki, a sektor edukacji poprzez walory naukowe, ale również estetyczne. To branże, w których pierwsze wrażenie ma ogromne znaczenie, a druk ścienny idealnie się w to wpisywał.
Leon:
Do grona klientów bardzo szybko dołączyły biura i przestrzenie komercyjne. Firmy zaczęły wykorzystywać ściany jako element komunikacji – wartości, misji, identyfikacji wizualnej. Dziś nasi klienci – posiadacze drukarki WallArtist Plus+ v2 – sygnalizują nam rosnące zainteresowanie ze strony deweloperów, szkół, siłowni czy gabinetów medycznych. To pokazuje, że zastosowanie tej technologii jest praktycznie nieograniczone.
Łukasz:
Przede wszystkim szybkość zwrotu z inwestycji. Klienci widzą, że już kilka realizacji może pokryć znaczną część kosztów zakupu. Do tego dochodzi prostota obsługi, bo nie trzeba być technicznym ekspertem, żeby zacząć. Nieskromnie dodam, że opracowaliśmy skuteczny system wsparcia naszych klientów i pomagamy im rozwinąć skrzydła zarówno na poziomie prowadzenia biznesu operacyjnego – realizujemy szkolenia z obsługi, jesteśmy dostępni w przypadku wyzwań, a nasz punkt serwisowy jest przygotowany na wszelkie alarmy. Pomagamy też na poziomie marketingu – dostarczamy stronę internetową, wspieramy w budowie komunikacji i na bieżąco dzielimy się wiedzą na naszym firmowym blogu i w mediach społecznościowych.
Leon:
Ja dodałbym jeszcze aspekt rynkowy. To nadal nie jest branża nasycona, więc łatwiej zdobyć klientów i zbudować swoją pozycję. No i sama jakość urządzenia – WallArtist Plus+ v2 to sprzęt, który pozwala świadczyć usługi na wysokim poziomie od pierwszego dnia.
Łukasz:
Najczęściej są to osoby przedsiębiorcze, które chcą zrobić coś swojego i szukają pomysłu na biznes z potencjałem. Często nie mają doświadczenia w druku czy reklamie, ale cechuje ich otwartość na naukę i chęć działania. Dla nich ważna jest niezależność i możliwość budowania własnej marki.
Leon:
Z drugiej strony mamy firmy, które już działają, czyli agencje reklamowe, drukarnie, studia wnętrzarskie. Dla nich drukarka ścienna to naturalne rozszerzenie oferty i sposób na zwiększenie marży. Co ciekawe, obie te grupy mogą osiągać bardzo dobre wyniki, bo kluczowe jest podejście i konsekwencja w działaniu.
Leon:
Dla mnie to przede wszystkim branża kreatywna. Klient kupuje efekt końcowy, czyli emocje, jakie wywołuje dana przestrzeń. To, jak ściana wpływa na odbiór wnętrza, atmosferę i samopoczucie. Technologia jest ważna, ale jest narzędziem do realizacji wizji.
Łukasz:
Jak najbardziej zgadzam się z Leonem, bo emocje są kluczowe, ale ja patrzę na to jeszcze od drugiej strony, bo bez technologii nie ma tej kreatywności, a bez systemu obsługi nie ma skuteczności. Stabilność maszyny, precyzja druku, powtarzalność efektu oraz bieżące wsparcie naszych klientów – to wszystko jest fundamentem, dlatego uważam, że to idealne połączenie obu światów. I właśnie to sprawia, że ten biznes jest tak ciekawy i daje przewagę tym, którzy potrafią to dobrze wykorzystać.
Łukasz:
Najczęściej pojawia się pytanie o klientów, czyli czy będzie popyt, czy uda się regularnie zdobywać zlecenia. To naturalna obawa, szczególnie dla osób, które dopiero zaczynają swoją działalność. Dlatego tak ważne jest pokazanie, jak szerokie są możliwości zastosowania tej technologii, jakie wsparcie otrzymują od WallFlow zwłaszcza na pierwszym etapie działalności, jak wygląda pomoc w przypadku ewentualnych wyzwań.
Leon:
Druga kwestia to obawy techniczne, czyli czy poradzą sobie z obsługą maszyny, czy to nie będzie zbyt skomplikowane. W praktyce okazuje się, że po odpowiednim szkoleniu większość osób bardzo szybko nabiera pewności. Kluczowe jest wsparcie na początku i dostęp do sprawdzonego know-how.
Łukasz:
Powiedziałbym, że to jeden z lepszych momentów, jakie można sobie wyobrazić. Rynek rośnie, świadomość klientów się zwiększa, ale nadal nie jest on nasycony. To oznacza, że stosunkowo szybko można zbudować swoją pozycję i zdobyć pierwszych klientów oraz strategiczne współprace np. z architektami wnętrz, agencjami eventowymi czy marketingowymi.
Leon:
Teraz każdy rok zwłoki działa na niekorzyść. Jeżeli ktoś rozważa taki pomysł na biznes, to im później w niego wejdzie, tym większa będzie konkurencja i trudniej będzie się wyróżnić. Dziś nadal można być jednym z pierwszych w swoim regionie i zbudować przewagę, która zaprocentuje w przyszłości.
Łukasz:
Druk ścienny stanie się standardem w wielu przestrzeniach – tak jak dziś są nim grafiki czy tapety.
Leon:
Pojawią się firmy, które będą budować całe modele biznesowe oparte wyłącznie na tej technologii.
Łukasz:
Szybciej postawiłbym na rozwój i skalowanie. Na początku działaliśmy ostrożnie, a dziś wiem, że warto było przyspieszyć.
Leon:
Od początku budowałbym sieć partnerów i strukturę, która pozwala rosnąć szybciej. To ogromna dźwignia.
Łukasz:
To bardzo dynamiczny czas, bo jest dużo nauki, testów i pierwszych realizacji. Klienci zaczynają od prostych projektów, ale bardzo szybko nabierają pewności. Często już w pierwszych tygodniach pojawiają się pierwsze płatne zlecenia. To moment, w którym teoria zamienia się w realne działanie.
Leon:
Z mojej perspektywy to kluczowy etap budowania fundamentów biznesu. Pomagamy klientom ustawić stronę internetową, ofertę, komunikację i pierwsze działania sprzedażowe. Dzięki temu nie działają po omacku, tylko mają konkretny plan. To znacząco skraca czas do pojawienia się pierwszych przychodów. My w tym wszystkim przez cały początkowy okres pomagamy i jesteśmy do dyspozycji naszych klientów.
Leon:
Przede wszystkim działanie, bo osoby, które wychodzą do klientów, pokazują swoje realizacje i aktywnie szukają zleceń, rozwijają się szybciej. Tu naprawdę dużo zależy od podejścia.
Łukasz:
Dodałbym jeszcze rekomendację, żeby działać i myśleć systemowo. Najlepsi klienci traktują to jak pełnoprawny biznes, czyli mają strategię, proces sprzedaży, plan rozwoju i szereg współprac oraz ciągle podnoszą swoje kompetencje. To właśnie ta struktura pozwala im skalować działalność i budować stabilne przychody.
Łukasz:
Dla mnie zawsze najważniejsza jest technologia i innowacyjność. Drukarka Wallartist v2 została przygotowana właśnie z myślą o tych wartościach i naszym zdaniem jest idealnym urządzeniem żeby wystartować z tym biznesem dzięki prostej obsłudze i jakościowemu szkoleniu które zapewniamy.
Leon:
Dla mnie największą przewagą naszej drukarki jest jej kompaktowośc i wielofunkcyjność, dzięki tym cechom bez żadnego problemu możemy dowolnie konfigurować wysokość urządzenia, bezproblemowo przewozić ją nawet małym samochodem i również drukować na wielu niestandardowych materiałach.
Leon:
Jeśli ktoś się waha, to przede wszystkim powinien zobaczyć tę technologię na żywo i porozmawiać z osobami, które już działają w tym biznesie. Bardzo często największą barierą jest wyobrażenie, a nie rzeczywistość. Kiedy zobaczysz, jak wygląda proces i efekt końcowy, wiele wątpliwości znika. Warto też pomyśleć o tym nie tylko jako o zakupie maszyny, ale jako o wejściu w konkretny model biznesowy.
Łukasz:
Z mojej strony rada jest prosta: potraktuj to jak biznes od pierwszego dnia. Nie jako eksperyment czy dodatek, tylko jako projekt, który ma zarabiać. Przygotuj się, zaplanuj działania, wykorzystaj dostępne wsparcie i działaj konsekwentnie. Ten rynek daje bardzo duże możliwości, ale najwięcej zyskują ci, którzy podejmują decyzję i idą w to na serio.